Przy doborze sprzętu do firmy najczęściej wracają dwa pytania: czy brać laptop ze sklepu z elektroniką, skoro wygląda podobnie i kosztuje mniej, oraz czy poleasingowy komputer to oszczędność, czy kłopot. Poniżej to, czym kierujemy się sami, dobierając sprzęt klientom.
Dlaczego linie biznesowe, a nie sprzęt konsumencki
Laptop z półki obok, w zbliżonej cenie, zwykle ma lepszą kartę graficzną i ładniejszy ekran. Różnica ujawnia się dopiero w eksploatacji.
Sprzęt biznesowy ma dłuższą dostępność części i sterowników, co przy trzy- czy czteroletnim cyklu wymiany jest kluczowe — do serii konsumenckich części potrafią zniknąć rok po premierze. Ma też przewidywalną konfigurację: producent utrzymuje ten sam model przez dłuższy czas, więc dziesięć sztuk kupionych w odstępie pół roku da się obsługiwać tak samo. Do tego dochodzą funkcje, których w domu nikt nie używa, a w firmie są potrzebne: obsługa modułu TPM pod szyfrowanie dysku, zarządzanie ustawieniami BIOS-u, porty, które nie wymagają przejściówek do wszystkiego.
W praktyce to sprowadza się do jednego: sprzęt biznesowy rzadziej wypada z obiegu w środku roku i łatwiej go naprawić, gdy już coś się stanie.
Laptopy: ProBook czy EliteBook
HP ProBook to rozsądny punkt startu dla większości stanowisk biurowych — księgowość, sprzedaż, administracja. Solidna obudowa, komplet portów, dobry stosunek możliwości do ceny. Sprawdza się tam, gdzie laptop stoi głównie na biurku i wyjeżdża raz na jakiś czas.
HP EliteBook wybieramy, gdy sprzęt dużo podróżuje albo pracuje na nim ktoś, komu przestój kosztuje najwięcej — zarząd, handlowcy w terenie, osoby pracujące naprzemiennie z biura i z domu. Lżejsza i sztywniejsza konstrukcja, lepsze ekrany i matryce z powłoką antyodblaskową, mocniejsze zabezpieczenia sprzętowe, dłuższa praca na baterii.
Reguła, którą stosujemy: jeśli laptop opuszcza biuro częściej niż raz w tygodniu, różnica w cenie między ProBookiem a EliteBookiem zwraca się w serwisie i w nerwach.
Komputery stacjonarne: dlaczego Mini
Do pracy biurowej od lat proponujemy komputery HP w obudowie Mini — z serii Pro oraz Elite 800. To pełnowartościowe komputery wielkości grubej książki, które mocuje się z tyłu monitora albo chowa pod biurkiem.
Co to daje w codziennej pracy:
- Biurko zostaje puste — nie ma wieży, która zbiera kurz i w którą ktoś kopie
- Pobierają wyraźnie mniej prądu niż klasyczne stacje, a pracują ciszej
- Wymiana stanowiska to wypięcie jednego pudełka, a nie rozbieranie stanowiska
- Łatwo trzymać sztukę zapasową na półce — w razie awarii wymiana zajmuje kilkanaście minut
Seria Pro Mini wystarcza do pakietu biurowego, poczty, przeglądarki i programów handlowo-księgowych. Po Elite 800 Mini sięgamy tam, gdzie potrzeba więcej pamięci, dwóch dysków albo dłuższego wsparcia producenta — na przykład na stanowiskach z ERP albo tam, gdzie komputer ma pracować pięć lat, a nie trzy.
Ograniczenie warto znać z góry: do obudowy Mini nie włoży się mocnej karty graficznej. Do projektowania, obróbki wideo czy CAD-u dobieramy inny sprzęt.
Nowy czy poleasingowy
Oferujemy jedno i drugie, bo sensowny wybór zależy od stanowiska.
Nowy sprzęt ma sens tam, gdzie komputer ma pracować długo i gdzie liczy się przewidywalność: stanowiska kluczowe, sprzęt dla osób często w terenie, maszyny pod systemy, które będą rozwijane latami.
Sprzęt poleasingowy to maszyny z korporacyjnych flot, wycofane po zakończeniu umowy leasingu — zwykle biznesowe serie, dobrze utrzymane, często z mocniejszą konfiguracją, niż da się kupić za te same pieniądze jako nowy sprzęt konsumencki. Dobrze sprawdza się przy rozbudowie zespołu, na stanowiska sezonowe, jako sprzęt zapasowy albo przy wymianie kilkunastu komputerów naraz, gdzie budżet ma sztywną granicę.
Sprzęt poleasingowy, który dostarczamy, objęty jest gwarancją — jej zakres i długość ustalamy przy konkretnym zamówieniu, bo zależą od partii i modelu.
Trzy rzeczy, o które warto dopytać przy każdym zakupie poleasingowym — niezależnie od tego, od kogo kupujecie:
- Licencja systemu. Windows musi mieć legalną licencję, a sprzedawca powinien umieć to udokumentować. To nie jest formalność — przy kontroli albo przy audycie licencyjnym brak dokumentu jest problemem kupującego.
- Stan dysku i baterii. To dwa elementy, które zużywają się najszybciej. W laptopach bateria bywa dobrym powodem do negocjacji ceny.
- Co obejmuje gwarancja i kto ją realizuje. Gwarancja sprzedawcy i gwarancja producenta to dwie różne rzeczy.
Czego nie obiecujemy: że sprzęt poleasingowy jest zawsze tańszy w całkowitym rozrachunku. Przy stanowisku, które ma pracować pięć lat bez przerwy, nowy komputer z pełnym wsparciem producenta potrafi wyjść korzystniej.
Co robimy poza sprzedażą
Samo dostarczenie pudełka to najmniejsza część pracy. Przy wymianie sprzętu zwykle przejmujemy całość: dobór konfiguracji pod to, jak faktycznie pracuje dany dział, przygotowanie systemu i programów, przeniesienie danych i poczty ze starego komputera, wpięcie do domeny albo do sieci firmowej, oznaczenie sprzętu i wpisanie go do ewidencji.
Stary sprzęt też trzeba domknąć — dane trzeba z niego trwale usunąć, zanim pojedzie dalej. To element, o którym przy wymianie najłatwiej zapomnieć, a wraca przy pierwszym pytaniu o ochronę danych.
Jeśli komputery obsługujemy na co dzień w ramach stałej opieki informatycznej, wymiana sprzętu jest po prostu kolejnym zadaniem — znamy konfigurację i wiemy, co na którym stanowisku musi działać.
Od czego zacząć
Nie trzeba przychodzić z gotową listą modeli. Wystarczy powiedzieć, ile stanowisk wymieniacie, co na nich działa i czy sprzęt ma zostać w biurze, czy jeździć. Resztę — dobór modeli, porównanie wariantu nowego i poleasingowego, przygotowanie i wdrożenie — bierzemy na siebie.